27 marca 2018

Informacja - Kara oraz sprawdzian

A więc tak... Chciałem zaznaczyć że niestety ale będzie mi teraz ciężko, ponieważ mam karę na kompa itd... no i nie będę wstawiał opowiadań czy formularzy, gdyż na telefonie nie będzie mi wygodnie. W tym też momencie proponuje wam abyście sami mogli na razie wstawiać opowiadania. Wyślijcie mi swoje maile na Hw - AcademyOfArtists lub Slajmii - a ja dam wam autorów. Dopowiem jeszcze że wszelakie sojusze, nieobecności, rezerwacje dam jeszcze radę wstawić, więc śmiało... Znaczy, z tymi nieobecnościami nie szalejcie ;)

Ostatnią rzeczą jest sprawdzian...

..............................


...
.............
Tak, poprawa miała być w sobote ale kompletnie o nim zapomniałem, niestety ale miałem malutki problem, prywatny problem więc poprawa będzie po świętach ^^

19 marca 2018

Od Agnes cd. Blase

Zmierzałam w kierunku sali lekcyjnej, dziś był pierwszy dzień w nowej szkole. Bałam się, lecz byłam zarazem ciekawa czy spotkam tu jakiś przyjaciół. Rozległ się dzwonek, a ja wkroczyłam do klasy.
- Dzień dobry, nazywam się Anthares Greenburn. Wyciągnijcie książki i przeczytajcie je sobie – powiedział po czym usiadł i zaczął czytać jakąś gazetę. Jak tak mają wyglądać te lekcje to chyba zrezygnuje z uczęszczania do tej szkoły. Nigdy nie spotkałam jeszcze takiego nędznego nauczyciela, mam nadzieje, że nie jest on jedynym nauczycielem i że jest jeszcze jakiś, który czegoś mnie nauczy. Otworzyłam książkę i zaczęłam kartkować strony. Była tu wiedza teoretyczna, lecz można było znaleźć kilka ciekawych przepisów, jednym z nich był pudding czekoladowy. Zainteresowałam się tym przepisem. Wróciłam do czytania książki.

***

Po zakończonych lekcjach, poszłam do kuchni sąsiadującej z salą lekcyjną. Była wyposażona w kuchenkę, dwie lodówki, piekarnik i wiele półek. Wzięłam rondelek wcześniej napełniony mlekiem, wodą oraz łyżką miodu i postawiłam go na kuchence, po czym włączyłam ogień. Wsypałam następnie kasze manną z kakałem, gdy wszystko ładnie się podgrzało. Przelałam go do miseczki, którą włożyłam do lodówki. Wyszłam ze szkoły, kierując się do akademika. Odnalazłam kluczyk w torbie, po czy obróciłam go, coś go blokowało. Spojrzałam na numerek na drzwiach, po czym na numerek na kluczyku, zgadzały się. Spróbowałam jeszcze raz tym razem z większą siłą. Zaczęłam ciągnąć za klamkę. Wreszcie postanowiłam pójść po pomoc. Udałam się do najbliższego pokoju, który wydawał się zamieszkany. Położyłam, torbę i walizkę na podłodze. Zapukałam. Usłyszałam szmery rozmowy i kroków zbliżających się do drzwi. Utworzył mi wysoki chłopak z brązowymi włosami oraz o prześlicznych lekko przygaszonych szaro-niebieskich oczach. Jego oczy miały w sobie nutkę przerażenia. Zajrzałam delikatnie do środka, zobaczyłam tam dwoje chłopaków, jeden leżał na łóżku, a drugi chyba na jakimś materacu… Chciałam poprosić o pomoc, ale zanim się wysłowiłam, chłopak przede mną rozpoczął rozmowę.

Blase?
Przepraszam, że zwlekałam dwa tygodnie, ale w końcu napisałam.

17 marca 2018

Wyniki!

Dzisiaj dzień pisania sprawdzianów się zakończył, a na dodatek sprawdziłem wszystko teraz, o godz. 20:40, więc w sumie był jeszcze ten dzień do napisania. Osoby, które nie miały czasu lub nie sprawdzały howrse mogą w sobotę napisać poprawę.

A oto też wyniki jakie udało się zdobyć ;):

Dziewczęta:
Agnes - Brak, nie pisała - umówienie na inny termin

Hoshijiro - 1, nie pisała

Lucy - 1, nie pisała

Maxine - 6
_____________________________________________________________________________________
Chłopcy:
Andrew - 6

Ayato - Niedawno dołączył, nie pisał

Blase - 6

Izuku - 6

Katsuki - 6

Kisumi - Administracja

Nikolai - 1, nie pisał

Samuel - Niedawno dołączył, nie pisał

Taeyang - 6

16 marca 2018

Od Katsu cd. Izuku

- Daj mi spokój – odparłem krótko – nie umiesz pójść sam?
- Nie! To znaczy… Umiem, ale nie chcę. Tu jest wszędzie mnóstwo ludzi! A jak ktoś mnie porwie? A pójście z tobą byłoby lepsze, obroniłbyś mnie! – Zawołał, wciąż wesoły. Był trochę jak pies, którego właściciel wrócił do domu po paru godzinach nieobecności.
- Obroniłbym Cię? Nie sądzę – zadrwiłem ze złośliwym uśmiechem – patrzyłbym z chęcią jak ktoś Cię porywa. Przybiłbym mu piątkę i dał stówę do ręki.
Deku zamilkł na chwilę. Wciąż szedł za mną, ale milczał przez jakieś dziesięć sekund. Sporo, jak na niego.
- I tak z Tobą pójdę! – Stwierdził po chwili. Otworzyłem usta, by coś powiedzieć, ale ostatecznie zrezygnowałem. Przyspieszyłem kroku. Wyszedłem z budynku i dotarłem na ulicę. Rozejrzałem się i przeszedłem szybko przez ulicę. Obróciłem się delikatnie za siebie. Deku wciąż za mną szedł.
Zignorowałem go. Kiedy dotarliśmy do sklepu, popchnąłem mocno drzwi, nie przytrzymując ich dla towarzysza.
Deku popchnął je i przytrzymał przechodzącej za nami kobiecie z wózkiem. Podziękowała mu krótko, a ten się uśmiechnął. Mruknąłem coś pod nosem i skierowałem się do alejki ze słodyczami. Obserwując bogactwo przeróżnych łakoci, zauważyłem Deku zbliżającego się do mnie.
- Co bierzesz? – Zapytał z uśmiechem. Po chwili ciszy złapałem szybko paczkę z żelkami o smaku coli, drugą ręką sięgając po mleko truskawkowe, stojące na przeciwległym regale.
- To – odparłem tylko.
Deku wziął również mleko, ale dla odmiany czekoladowe. Oprócz tego złapał paczkę landrynek owocowych.
Poszedłem w kierunku kasy. Kiedy zapłaciłem, skierowałem się do wyjścia. Deku szybko mnie dogonił. Otworzyłem butelkę z mlekiem owocowym. Deku również odkręcił swoją. Wziął łyka napoju, a na jego twarzy zagościł lekki uśmiech. Spróbowałem swojego picia. Było dobre.
- Łyk za łyk? – Zaproponował Deku, podsuwając do mnie swoją butelkę. Zastanowiłem się przez moment. Bez słowa podałem mu swoją butelkę, biorąc jego napój do ręki. Wziąłem małego łyka, a Deku powtórzył mój ruch. Oddaliśmy sobie swoje butelki, a Deku sekundę później zaśmiał się:
- Pośredni pocałunek!
Z obrzydzeniem splunąłem na bok, patrząc na niego ze zdenerwowaniem.
- Kacchan, spokojnie, to tylko żarty – odezwał się. Z zażenowaniem odwróciłem wzrok.

Deku?

15 marca 2018

Od Izuku cd. Katsuki

Leżałem na łóżku, zmęczony dniem. Nie było jeszcze późno, co w sumie było dobrym faktem. Miałem jeszcze dużo do zrobienia. Uśmiechnąłem się i wyskoczyłem na podłogę. Rozciągnąłem się trochę i wyjrzałem za drzwi. Pustka. Westchnąłem i usiadłem na krześle obrotowym, ręką biorąc na oślep coś do zjedzenia. Ale spotkałem pustkę.
Moje usta ułożyły się w smutną podkówkę. Wstałem i chcąc nie chcąc, wziąłem pieniądze i wyszedłem z pokoju po to, żeby pójść do sklepu. Idąc z lekkim uśmiechem na ustach, nie zauważyłem pewnej osoby. Wpadłem na nią i poczułem... znajome uczucie. Zamrugałem zdziwiony i odsunąłem się lekko, patrząc trochę do góry.
- Deku? Co ty tu robisz? - czułem jak chwyta mnie za ramię. Gapiłem się w jego oczy, nie mogąc uwierzyć. Otworzyłem usta i przez chwilę myślałem nad tym, co powiedzieć.
- Kacchan! Dobrze, że jest ktoś kogo znam! Bałem się, że będę sam! – Uśmiechnąłem się rozweselony. To naprawdę świetnie!
- Nie nazywaj mnie tak. Poza tym, nie zachowuj się jakbyśmy się szczególnie przyjaźnili. Traktuj mnie tak, jakbyśmy się nie znali – warknął ze złością. Zamrugałem kilkakrotnie oczami. Ale dlaczego? Przekrzywiłem lekko głowę, obserwując go. Nic się nie zmienił - przecież dużo czasu nie minęło, ale wydawał się trochę inny.
- Kacchan, gdzie idziesz? Bo ja do sklepu. Pójdziemy razem? - zaoferowałem z bananem na twarzy. Cóż, nawet gdyby powiedział nie, przekonałbym go!

Katsu?

Od Blase'a do Maxine

Dzisiaj pierwszy raz od zamieszkania w akademiku postanowiłem wyjść z niego i pozwiedzać trochę Tokyo. Wyszedłem z budynku, a następnie udałem się w stronę najbliższego parku. Wyciągnąłem z kieszeni batona zabranego tutaj jeszcze z Osaki i zjadłem go w wielkim pośpiechu. Dawno nie czułem w ustach niczego słodkiego. Zacząłem wodzić wzrokiem po chodniku, szukając jakiegoś kosza na śmieci, czegokolwiek, gdzie mógłbym wyrzucić papierek, ale jedyne co widziałem, to przechodzący obok ludzie. No tak... tutaj nie ma koszy na śmieci. Będę musiał zapewne nieść papierek przez całą drogę, ale cóż, właściwie jeśli miałbym się przyjrzeć, to wiele turystów trzyma w rękach puste butelki po wodzie i różne inne śmieci. Wepchnąłem nieszczęsny kawałek folii do kieszeni i rozejrzałem się po otaczających mnie budynkach. Wśród nich wyłapałem wielką halę, na której było napisane (chyba, mój japoński nadal wymagał dopracowania) "lodowisko". Postanowiłem podejść bliżej i zajrzeć do środka, aby się upewnić. Moje podejrzenia okazały się być prawidłowe, kiedy zobaczyłem dziewczynę z łyżwami w rękach, wchodzącą do środka. Nareszcie... będę mógł pojeździć chociażby przez pół godziny po lekcjach. Pochodziłem jeszcze trochę po mieście i udałem się do akademika.

---

Sobota! Dzisiaj w końcu nastąpił długo wyczekiwany przeze mnie dzień. Wygramoliłem się z łóżka i spojrzałem na godzinę w telefonie, była 13:27. Omiotłem wzrokiem pokój i nie zarejestrowałem ani Katsukiego, ani Taeyanga, więc chyba mogłem zrobić odrobinę hałasu. Wykąpałem się, ubrałem, zjadłem śniadanie złożone z sucharków i tabliczki czekolady, a potem chwyciłem torbę z łyżwami i w podskokach udałem się na lodowisko. Kiedy docierałem już do drzwi, zauważyłem wybiegającą zza zakrętu dziewczynę. Zanim dotarło do mnie, że muszę zahamować, była tuż przede mną. Szybko zaparłem się butami o podłogę, a ona patrząc na mnie uderzyła twarzą w szybę od drzwi.
- Och, przepraszam! - krzyknąłem i podszedłem do trzymającej się za czoło "ofiary" wypadku.
- To tylko stuknięcie, raczej nic mi nie będzie. - jęknęła i uśmiechnęła się niemrawo. - Też wybierasz się pojeździć? - spytała i wolną dłonią wskazała na moje łyżwy.
- Tak, idę na to duże lodowisko przy parku, a ty?


Maxine?

14 marca 2018

Introwertyk pierwsza klasa - Samuel Smith

Imię: Samuel.
Nazwisko: Smith.
Przezwiska: Większość osób woła go po imieniu, jednak zdarzają się też i takie, które bodą jego ego skrótami takimi jak Sammy czy Mi.
Płeć: Bez zbędnego zaglądania w spodnie śmiało stwierdzić można, iż jest to przedstawiciel płci brzydkiej.
Wiek: Chłopaczyna liczy sobie przeszło osiemnaście lat.
Narodowość: Samuel, co łatwo wywnioskować można po nazwisku, pochodzi z USA. Urodzony w stanie Tennessee, do Japonii przeprowadził się dopiero w wieku dziesięciu lat.
Orientacja: Mężczyzna od niespełna dwóch lat określa się mianem biseksualisty, jednak jego uwaga z reguły silniej skupia się na osobach tej samej płci.
Klasa: IIC
Klub: Smith aktywnie bierze udział w zajęciach pozalekcyjnych w klubie artystycznym, jeździeckim oraz siatkarskim.
Pokój: Chłopak zajmuje jednoosobowy pokój oznaczony numerem 5.
Charakter: Podręcznikowy przykład introwertyka. Znakomicie bawiący się w swoim towarzystwie, zamknięty na innych ludzi, lekko zacofany mężczyzna kochający ciepłe kocyki, internetowe memy oraz koty. Nikt nie wiem jakim cudem nie stał się jeszcze odłamem społecznym, zważywszy na fakt, iż integracja z innymi ludźmi wisi na samym dole tabeli ustalonej przez Samuelowy system wartości.
Jeśli orientujesz się w podstawowej terminologii psychologicznej prawdopodobnie wiesz już, iż chłopak zyskuje przy bliższym poznaniu. W momencie, gdy uda ci się zbić pierwsze lody oraz subtelnie naruszyć sferę komfortu Smutnego Burrito Aspołeczności, depresyjny placek okazuje się być interesującą, potrafiącą wypowiedzieć się na dany temat osóbką. Zwłaszcza, jeśli danym tematem są kocyki, internetowe memy czy koty.
Aparycja: Mimo silnie Amerykańskich korzeni, wyglądem chłopak nie różni się zbytnio od swoich Tokijskich sąsiadów. Średniej wysokości, bo mierzący niespełna metr osiemdziesiąt, delikatne zbudowany, śmiało określany mianem chudego. Jego mięśnie, choć solidnie wyrobione przez liczne aktywności fizyczne, znaczą się na skórze jedynie delikatnymi rysami.
Twarz - również zaznaczoną delikatnymi jak na mężczyznę rysami - zdobi para błękitnych oczu, lekko zadarty, mały nos oraz wąska linia kremowych ust.
Partner: Brak.
Relacje: Ze względu na swoją powściągliwą naturę, mężczyzna nie otacza się licznym gronem znajomych.
Zainteresowania: Jak na ucznia klasy plastycznej przystało, miejsce głównego hobby mężczyzny już od lat zajmuje sztuka rysunku. Pomijając to, Samuel w wolnych chwilach lubi zajmować się uprawianiem sportu – w szczególności siatkówki, jazdy konnej i biegów - oraz czytaniem książek z gatunku horror bądź sci-fi.
Pupil: Pod skrzydłami Samuela już od przeszło pięciu lat kitra się czarny kocur o imieniu Snoke.
Rodzina: Członkami jego najbliższej rodziny są między innymi czterdziestopięcioletni ojciec Andrew Smith, czterdziestodwuletnia matka Katie Smith oraz dziesięcioletnia siostra Marianna Linda Smith.
Głos: The Oral Cigarettes
Pochwały/Uwagi: 0/0
Oceny: Brak.
Steruje: Kufikiri [Hw]